Odkrycie przez gatunek ludzki matematyki pozwoliło rozwinąć wiele innych dziedzin – od handlu po budownictwo. W końcu kupcy mogli zapisać umowy w sposób precyzyjny, a architekci przeprowadzić obliczenia i zapisać projekty swoich budów. Aby jednak dokonać pomiaru, potrzebne były odpowiednie narzędzia. Ufając w ich precyzję, można było przeprowadzać wielkie transakcje czy trafić do właściwego portu.

Od czego się zaczęła historia pomiarów?

Nim zaprzęgnęliśmy do pracy narzędzia, mieliśmy do dyspozycji tylko nasze własne ciało. Miało to swoje oczywiste korzyści – antyczny budowniczy nie mógł zgubić swojego kciuka, łokcia czy stopy. Miało też jednak wady – każdy człowiek ma inną anatomię i inne rozmiary części ciała. Rodziło to problemy, chociażby w handlu. Dlatego z czasem trzeba było zdecydować się na standaryzowane miary, ale ślad pierwszych „narzędzi” pozostał z nami aż do dziś. W angielskim układzie jednostek (zwanym też imperialnym) obecna jest stopa składająca się z dwunastu cali – przy czym cal był utożsamiany właśnie z rozmiarem kciuka. Mila za to wzięła się od łacińskiego mille – czyli tysiąca kroków. Czyich? Tego, kto mierzył – stąd nieścisłości.

W podróży

Odmierzanie długości przedmiotów to jedno – określanie położenia to zupełnie inna rzecz. Kiedyś znajomość dokładnej odległości między dwoma punktami na lądzie nie była aż tak konieczna. Wystarczyło znać drogę, a odległość podawało się… w dniach trwania podróży. Była to o wiele bardziej praktyczna informacja, pozwalająca planować postoje czy przewidywać koniec wyprawy.

Na morzu jednak sytuacja miała się nieco inaczej. Do nawigacji wykorzystywano sekstant – urządzenie do pomiaru wysokości gwiazd nad horyzontem. Dzięki tej wiedzy można było określić swoje położenie na mapie, a na tej podstawie obrać właściwy kurs.

Dzisiaj

Dziś do pomiarów długości czy odległości nie musimy korzystać z własnych kciuków, czy położenia gwiazd. Mamy linijki, mamy miarki, mamy też inne przyrządy do mierzenia odległości.

Dalmierz to ciekawa sprawa – duże zasługi w rozwoju tych przyrządów położyła balistyka. Aby odpowiednio ustawić działo w kierunku wrażych wojsk, okrętów czy umocnień, należało znać ich odległość. Rzecz jasna, nie można było przyjść z takim hodometrem (przyrządem znanym z badań wypadków drogowych) pod nieprzyjacielskie szańce. Dlatego dalmierze – najpierw optyczne, potem elektromagnetyczne okazały się obowiązkowym wyposażeniem każdej działobitni.

W czasach pokoju też możemy korzystać z dalmierzy. Miniaturyzacja pozwala wykorzystać technologie laserowe w służbie pomiarów, upraszczając cały proces. Przykład? Dalmierz laserowy Milwaukee LDM 80. Zasięg 80 metrów pozwala na całkiem komfortowe pomiary nawet w sporych magazynach. Jego oprogramowanie pozwala nie tylko na pomiary, ale również na zapisywanie wyników, obliczanie pól powierzchni,, a nawet wyliczenie odległości  niedostępnych dla dalmierza – dzięki zastosowaniu twierdzenia Pitagorasa. Taki sprzęt – pomaga zbudować dom czy inny obiekt budowlany, służący swoim użytkownikom jak najdłużej.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *